W poszukiwaniu idealnej niani, czy to w ogóle możliwe?

Decyzja o tym, że jest nam potrzebna pomoc rozpoczęła cały proces poszukiwań. Nazywam to procesem gdyż było to działanie rozciągnięte w czasie i wymagało tzw. określenia kamieni milowych, zwłaszcza w kontekście ustalenia czy rzeczywiście i na pewno pomoc jest nam/mi potrzebna. W moim przypadku, chęć posiadania niani wynikała z dwóch powodów:

  • zmiany charakteru pracy mojego partnera (zamiana biura na rzecz wyjazdów w teren),
  • faktu pojawienia się drugiego dziecka w tym samym czasie.

Oczywiście ten pierwszy etap dojścia do porozumienia, że jednak warto mieć pomoc nie był prostym i oczywistym etapem. Nie wiem skąd u części mężczyzn bierze się poczucie, że przecież opieka nad dzieckiem i siedzenie w domu nie jest ciężką i wymagającą pracą. Poza tym nasze mamy i babcie doskonale dawały sobie rade. Być może. Ale ja postanowiłam uprzedzić fakty i patrząc z perspektywy mamy dwójki dzieci, która 2,3 dni w tygodniu wieczorami, nocami i porankami będzie sama, zrezygnowałam z podium bohaterki domu, na rzecz kobiety, która mówi wprost: tak, potrzebuje pomocy.

Jak zaczęłam poszukiwania niani?

  • Po pierwsze spisałam w tabeli, co dana osoba w ciągu dnia będzie robić i ile czasu może jej to zająć. Dzięki czemu powstał zarys planu dnia i tym samym potencjalna liczba godzin.
  • Po drugie zweryfikowałam stawki, jakie inne rodziny proponują w ogłoszeniach szukając opieki dla swoich dzieci. W Warszawie są one dość rozpięte od 17 zł do nawet 35 zł za godzinę. Co ważne im mniej godzin w tygodniu, tym stawki jednostkowe są wyższe.
  • Po trzecie wybrałam kilka kanałów, z których planowała korzystać przy poszukiwaniach: znajomi, rodzina, portale ogłoszeniowe w tym olx i gumtree.
  •  Po czwarte przygotowałam krótki opis naszej rodziny i wybrałam kilka zdjęć aby dodać je do ogłoszenia.

Kilka przemyśleń…

  1. Jak można mieć kogoś znajomego z polecenia, sprawdzonego zawsze bym wybierała taką opcje.
  2. W przypadku ogłoszeń na portalach, efektywne w kontekście odsłon, było nasze ogłoszenie na olx. Po dwóch tygodniach, mieliśmy 1420 odsłon, w tym 45 osłon telefonów i 25 wiadomość.
  3. Zanim umawiałam się na spotkanie dzwoniłam i rozmawiałam z potencjalnymi kandydatami. Lepiej sobie wszystko wyjaśnić przed spotkaniem niż tracić czas danej osoby i swojej rodziny.
  4. Pomimo SMS’owego potwierdzania daty, adresu, godziny spotkania, 50% kandydatek w ogóle się nie pojawiło na spotkaniu bez żadnej informacji, a 15% zrezygnowało ze spotkania informując mnie o tym wcześniej.
  5. Spotkania organizowałam zawsze u nas w domu, tak aby potencjalna niania mogła zweryfikować jak długo trwa dojazd do nas, w jakiej okolicy mieszkamy, no i oczywiście ważny był pierwszy kontakt danej osoby z Frankiem.

Jak finalnie skończyły się nasze poszukiwania? O tym w kolejnym wpisie.